poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Five

KELSEY

Po skończonych zakupach byłyśmy strasznie zmęczone, więc udałyśmy się do domu. Miałam zostać na noc u Miley, po ubłaganiu rodziców. Dalej nie byli do końca przekonani, ale obiecałam im, że zjawię się w szkole na czas, a po szkole będę punktualnie w domu. Myślę że uda mi się z tego wywiązać. Weszłyśmy do domu i zamknęłyśmy drzwi jako, że byłyśmy całkiem same. Postanowiłyśmy włączyć jakiś film. Poszłam na górę wziąć prysznic. Związałam włosy i umyłam swoje ciało . Gdy zeszłam po schodach Miley oglądała już i zajadała się popcornem. Usiadłam obok mojej przyjaciółki i dołączyłam się. Włączyła jakiś horror, jedyny gatunek filmowy, którego nie znoszę. Naprawdę, nie znoszę. Cholernie się boje, ręcę mi się trzęsą już nie wspominając o nogach. Na maksa wkręciłam się w akcje filmu i miałam dziwne przeczucia, że ktoś za mną stoi i obracałam się nerwowo co chwila za siebie. Usłyszałam dźwięk skrzypiącej podłogi, na początku myślałam, że to moje złudzenie i wszystko dzieje się w filmie. Później gdy dźwięk z każdą chwilą narastał, nie wiedziałam co mam o tym myśleć.

- Słyszałaś to ? - spytałam Miley i szturchnęłam ją łokciem.

- Ale co ? - powiedziała nie odrywając wzroku od telewizora.

- Skrzypienie podłogi pod czyimś ciężarem- odwróciłam się za siebie, ale nikogo nie zobaczyłam w tej ciemności.

- Nie przesadzaj, okej ? wiem, że film cię wciągnął, ale nie strasz mnie.

- Ja tylko mówię, że słyszałam.

- Dobra- Miley odłożyła popcorn- pójdę sprawdzić.

- Dziękuję- pisnęłam szczęśliwa i odprowadziłam ją wzrokiem.

Zniknęła mi z pola widzienia, natomiast do moich uszu dobiegły głośne krzyki i wołanie o pomoc. Na początku myślałam, że żartuje i chce mnie wkręcić, ale później zdałam sobie sprawę co tak naprawdę się dzieje. Szybko pobiegłam, żeby włączyć światło przy tym krzycząc i wołając o pomoc z nadzieją, że uratuje nas jakiś superbohater. Niestety po chwili tajemniczy mężczyzna złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Zamknął mi buzie swoją dłonią, a ja odruchowo go ugryzłam. Puścił mnie, a ja zdołałam wydobyć z siebie jeszcze jedno błaganie o pomoc. Na darmo moje krzyki i błagania, związał mnie i zakleił usta taśmą. Po chwili przerzucił przez bark i zaniósł do samochodu. W tej chwili wiedziałam już, że moje życie zamieni się w horror.

Zostałam zamknięta w bagażniku jakiegoś samochodu. Byłam cholernie przerażona, a Miley nie było przy mnie. Nie miałam pojęcia co z nami zrobią, ale cholernie bardzo się bałam. Zaczęłam płakać, łzy same wydostały się z moich oczu i zaczęły spływać po policzkach. Starałam się nie płakać i zacisnęłam powieki,
ale jeszcze bardziej się rozpłakałam. Czułam brak wolności, lęk i niepokój. Nie wiedziałam czego od nas chcą, ale od kilku dni zdawało mi się, że ktoś za mną chodzi. Obserwuje każdy mój krok i tylko czeka na odpowiednią chwile jaką była ta kilka minut temu. Jazda okazała się dla mnie wiecznością w ciasnym, ciemnym bagażniku ze związanymi rękami i zamkniętą buzią. Więzły były zaciśnięte bardzo mocno, a ja nie mogłam nic zrobić, żeby się uwolnić. W dodatku tak strasznie wbijały mi się i drażniły moją delikatną skórę. Po bodajże 40 minutach jazdy bagażnik otworzył się, a moje oczy oślepiły jaskrawy napis, nie mogłam go przeczytać , ponieważ z bliska raził moje oczy , które według mnie wieczność nie widziały się ze światłem. Zacisnęłam oczy, a chłopak wyciągnął mnie z samochodu i oddał drugiemu. Czułam się jak jakaś pieprzona zabawka przekazywana z rąk do rąk. Zaniósł mnie do pomieszczenia i posadził pod ścianą, a obok mnie Miley. Byłam na tyle blisko abym mogła położyć swoją dłoń na jej dłoni i tak tez zrobiłam zapewniając ją, że wszystko będzie dobrze chociaż  nie byłam tego pewna. Wysoki, czarnowłosy mężczyzna podszedł do nas i kucnął przed nami przyglądając się nam uważnie.

- Ej Bieber- krzyknął- całkiem ładne są.

Bieber ? Co do cholery ?

Miley spojrzała na mnie przerażona, a ja otworzyłam szerzej oczy. Po chwili do budynku wszedł Justin, tak dobrze mi znany i tak bardzo wydawało mi się, że mogę mu ufać..

JUSTIN

Usłyszałem krzyk Johna i zamknąłem samochód. Nie usłyszałem dokładnie co powiedział, więc chciałem się upewnić. Wszedłem do budynku i skinąłem głową zamykając za sobą drzwi. Włożyłem papierosa do ust i odpaliłem go. Zanim zdążyłem się zaciągnąć John wstał i odsłonił mi widok na dziewczyny. Przerzuciłem wzrok z Johna na jedną z dziewczyn, a papieros wypadł mi z ust. Otworzyłem buzię i wlepiłem wzrok w Kelsey. Mogłem dostrzec w jej oczach strach, lęk i ból. Kurwa, a chciałem ją bliżej poznać. Zawiodłem ją, wiedziałem to i mogłem sobie wyobrazić jak mówi, że nie chce mnie znać. Pewnie myślała, że wszystko już będzie okej jak zorientowałem się, że porwałem złą dziewczyne, ale… to dopiero początek kłopotów. Nie mam pojęcia co dalej będzie, bo przecież musze się wywiązać z tego co powiedziałem. Naprawdę nie wiem jak mogę mieć tak kurewskiego pecha przez całe życie. Akurat ją ?! NAPRAWDĘ ? Tyle dziewczyn na świecie, ale nie, akurat ona. Nie mógł se załatwić jakiejś dziwki do chuja? Nie, po co? Lepiej spieprzyć szansę na udaną przyjaźń. Ona jest moim zupełnym przeciwieństwem i może faktycznie ona by sprawiła, że bym się wyciszył emocjonalnie? Kto to wie ? Może ona by sprawiła, że bym odnalazł sens mojego życia? Kto mi teraz na to kurwa odpowie ? Nikt.. a wiecie czemu ? Bo zjebałem po całości. Nie do wiary, że musze tańczyć jak mi zagra. Niech się wypcha tą pieprzoną kasą. Złapałem się za głowę i spuściłem wzrok.

- Odklej im tą taśmę- powiedziałem do Zayna nie patrząc na Kelsey.

Zayn skinął głową i podszedł delikatnie odklejając dziewczynom taśmę. Gdy tylko to zrobił rozległ się głośny krzyk Kelsey, a po nim jeszcze Miley.
- Co ty sobie idioto wyobrażasz ?! Myślałam, że mogę ci ufać, że jesteś N O R M A L N Y – wykrzyczała Kelsey akcentując ostatnie słowo.
- Jesteś największą ciotą chodzącą na świecie, zrobiłeś to dla zabawy ? Żeby się pośmiać łajdaku ? To teraz nas wypuść kretynie, bo wcale nam nie jest do śmiechu!- tym razem krzyknęła Miley.

Nie odezwałem się, to było po prostu ponad moje siły i wierzcie mi lub nie, naprawdę czułem się chujowo jak jeszcze nigdy dotąd.

- Nagle zabrakło ci języka w gębie ?! Wypuść nas głupi debilu! – Kelsey krzyczała i miotała się po podłodze na wszytkie strony chcąc się uwolnić.

- Posłuchaj- warknąłem- to nie miało tak wyglądać. Ty nie miałaś być tą dziewczyną, ani ty – wskakazałem na nie – ale kurwa się stało i teraz nie mam pojęcia co będzie dalej.

- Jak to kurwa co ?! wypuść nas- warknęła Miley i wbiła we mnie wzrok chcąc wypalić we mnie dziurę.

- Nie mogę. Przykro mi- przeczesałem włosy palcami i pociągnąłem za ich końce.

- Nie możesz ? Nie możesz ?! Pójdziesz do więzienia ! Jeśli tylko mój ojciec nas znajdzie już jesteś posadzony za kratami na dożywocie rozumiesz ?! Ty i twoja banda kretynów !

Chłopaki patrzyli na mnie zdezorientowani całą sytuacją, a ja tylko gapiłem się w podłogę. Nie umiałem im wytłumaczyć o co chodzi, bo faktycznie jak to stwierdziła Kelsey- zabrakło mi języka w gębie. Chciałem cofnąć czas, lub chociaż zatrzymać, żebym mógł uciec jak najdalej, ale niestety nie mogłem. To wszystko zaczynało mnie przerastać, a jakby tego jeszcze było mało przyjechał mój szef. Wspominałem wam jak bardzo go nienawidzę? Tak, teraz nienawidzę go o 1000000 razy bardziej. James to był skurwiel. Wielki, bezuczuciowy, chytry na pieniądze skurwiel. Usłyszałem tylko dźwięk otwierających się drzwi, a po chwili ciężkie stąpanie po ziemi James’a i jego goryli. Dalej stałem w totalnym bezruchu ze spuszczoną głową. Podniosłem jedynie wzrok na dziewczyny, które na widok James’a przestały z całych sił krzyczeć i miotać się po podłodze. Zamknęły buzię i wpatrywały się w niego jak w obrazek z szeroko otwartymi oczami.

- Bieber- warknął- zrobione tak jak prosiłem ?

Nie odpowiedziałem, dalej stałem ze spuszczoną głową. James podszedł  i szarpnął moje ramie odwracając mnie w swoją stronę.

- Jak się pytam- powiedział surowym i pełnym jadu głosem- to masz odpowiadać.

- Tak, jasne- wymamrotałem.

- Co ? Nie słyszę ? – zbliżył się do mnie, a ja chciałem go odepchnąć, ale wiedziałem, że skończy się to źle.

- MÓWIĘ, ŻE JASNE- krzyknąłem mu w twarz.

- Tak, dobrze- klepnął mnie lekko w policzek i podszedł do dziewczyn.

Kucnął przed nimi i każdej z osobna się przyjrzał. Przestraszone patrzyły na niego z niesamowitym lękiem w oczach. Kelsey spoglądała raz na mnie, a raz na niego.

- Co my tu mamy ? Nawet ładne – złapał Kelsey za brodę i obejrzał ją, ale napluła mu w twarz.

- Nie waż się mnie dotykać śmieciu- powiedziała ostrym tonem głosu, a ja wiedziałem, że skończy się to źle.

- Ty suko ! – krzyknął wycierając twarz i wymierzył rękę w jej policzek.

Usłyszałem tylko rękę obijającą się o skórę i jęk Kelsey . Od razu zareagowałem.

- Ej kurwa ! Nie waż się jej bić- popchnąłem go, a on upadł.

- Bieber, ty śmieciu chyba zapomniałeś kto tu rządzi, brać go- powiedział do swoich goryli, a oni złapali moje ręce. James wymierzył kilka ciosów w mój brzuch, ale nie bolało, ponieważ mocno go napiąłem. Chłopaki stali, ale od razu wkroczyli do akcji. Odepchnęli Jamesa i zaczęli go bić. Goryle mnie puścili i rzucili się na Johna. Kopnąłem Jamesa, a on znowu upadł. To była walka między mną, a nim ,ponieważ chłopaki mieli do załatwienia goryli. Przycisnąłem go do podłogi kolanem i zacząłem bić po twarzy. Wymierzyłem kilka ciosów w nos i obiłem policzki. Na pewno będzie miał siniaka pod okiem, bo dość mocno uderzyłem. Odepchnął mnie, a ja upadłem na plecy. Teraz on miał władzę i wykorzystał ją należycie. Złapał moje ręce i wykręcił. Podniósł mnie i spojrzał prosto w oczy.

- Pamiętaj, że ty jesteś nikim, a ja jestem kimś i jeśli będziesz próbować przeciwstawić się mi, to marny twój los.

Po tych słowach uderzył mnie w brzuch z całej siły i tym razem zabolało. Przerzucił przez bark i uderzyłem o podłogę. Krew zaczęła sączyć się ze mnie, a on nie przestawał. Bił mnie po twarzy i tułowiu, kopał i uderzał nie patrząc gdzie. Przegraliśmy i to była najgorsza porażka w moim życiu. Związali chłopaków i rzucili ich w kąt całych obolałych i nieprzytomnych. Ja natomiast leżałem na środku magazynu z rozłożonymi rękami i nogami. Miałem otwarte oczy, ale powoli opadały i traciłem świadomość. Słyszałem krzyk Kelsey, która wołała o pomoc. Krzyczała do mnie, żebym wstał i walczył, że nie mogę umrzeć i jej zostawić. Krzyczała ile mogła, ale nie byłem w stanie się podnieść. Czułem, że tracę świadomość. Przekręciłem głowę i zobaczyłem jak wynoszą dziewczyny z magazynu. Zamazany obraz w końcu znikł, moje oczy zamknęły się, a ja straciłem jakikolwiek kontakt ze światem.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Four

KELSEY 

Dźwięk budzika drażnił moje uszy, musiałam wstać, żeby wyłączyć tą irytującą melodie. Leniwie przeciągnęłam się na łóżku i wyłączyłam budzik. W łazience doprowadziłam się do porządku. Nie wyglądałam źle, jednak nie miałam zbytnio ochoty ani siły, żeby jakoś nie wiadomo jak się stroić. Spakowałam wszystkie potrzebne mi rzeczy do torebki i zeszłam po schodach do mojej rodziny. Ten dom tętni życiem od świtu. Położyłam torbę na ziemi i usiadłam przy stole wpatrując się w mojego ojca. Czytał gazetę, ale nawet na mnie nie spojrzał. Było mi poniekąd przykro, że całe dzieciństwo praktycznie nie miałam ojca, ale przyzwyczaiłam się właściwie. Nie pytając o nic, spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 7:50. Przeklnęłam pod nosem i pożegnałam się z rodziną. Założyłam buty i chwytając torbę, wybiegłam z domu. W szybkim tempie znalazłam się w mojej szkole. Wyjęłam odpowiednie książki z szafki i chciałam się odwrócić, ale ktoś zasłonił mi oczy.

- Dzień dobry

- Dzień dobry Logan - powiedziałam uwalniając się.

- Jak się dziś masz ? - spytał z uśmiechem

- Całkiem dobrze - odpowiedziałam zamykając szafkę.

Ruszyłam przed siebie, a Logan za mną. Naprawdę nie wiem co sprawiło, że po tylu latach moich zalotów dopiero teraz zdecydował się ze mną pogadać. Nigdy nie dał mi nawet ziarenka nadziei, że mnie lubi czy coś. Po prostu nasze relacje wyglądały mniej więcej tak, że powiedzieliśmy sobie " cześć" i każde szło w swoją stronę. Wydało mi się to naprawdę podejrzane. Po drodze do klasy natknęliśmy się na Miley, która wydawała dziwne odgłosy zachwytu i robiła różnego rodzaju miny. Zażenowana pożegnałam się z Loganem i podeszłam do mojej przyjaciółki.

- Wyglądałaś jak dałn - powiedziałam bez chwili zawahania.

- Ty i Logan, o boże, bylibyście taką ładną parą.

- Wiem to - przygryzłam wargę- ale nie będziemy, on jest inny niż myślałam.

- Nie nadążam - podniosła ręce w geście obronnym.

- Ja po prostu zmieniłam zdanie. Jestem jakaś dziwna od kilku dni, to wszystko przez tą impreze.

- To przez Justina. - zaśmiała się, ale to akurat nie było zbytnio zabawne.

- Czy wszystko musi kręcić się wokół niego ? Ja go nawet nie znam.

- Ja go znam. I pierwszy raz to powiem, ale słuchaj- przybliżyła się do mnie i spojrzała mi w oczy aż się przeraziłam- wszystko fajnie, przystojny, urodziwy chłopak, ale nie dla ciebie.

- Co ? - wytrzeszczyłam oczy - nawet nie myślałam nigdy, że ja... ja i on ? - gorzko się zaśmiałam.

- Widzę jak na ciebie patrzy, a jak ty na niego. Nie kłam, bo znam cię już dość długo by wiedzieć kiedy jakiś chłopak zawróci ci w głowie.

- Ale ja naprawdę- starałam się bronić- nie chciałabym z nim być.

Miley odetchnęła z ulgą. Chciałam spytać ją pod jakim względem Justin " nie jest dla mnie ", ale zadzwonił dzwonek na lekcje.
                                                                 
 Czas jakby się zatrzymał, tak jakby stał w miejscu, ale ludzie dalej poruszali się. Tak jakby ciągle była ta sama godzina. Niesamowite jak czas potrafi lecieć i jak potrafi zwolnić. Po skończonych lekcjach poszłam z Miley na zakupy.

JUSTIN                                                      

Wstałem dziś bardzo późno, wierzcie lub nie , ale w samo południe. Może i bym spał dłużej gdyby nie to, że zostałem wezwany do pracy. Nie mówię tu o warsztacie, tylko brudna robota. Usiadłem na łóżku i przeczesałem włosy. Moje życie było beznadziejne, ale nic nie mogłem na to poradzić. Ubrałem się i umyłem twarz wodą. Wyszedłem z domu do garażu i wyjechałem z niego moim samochodem. Po chwili byłem już u mojego szefa, którego szczerze nienawidziłem.

- Co się stało, że tak nagle mnie wezwałeś ?

- Mamy nowy interes i wypadłoby cię wtajemniczyć w nową robotę, synku- nienawidziłem gdy mówił do mnie " synku".

- To znaczy jaką ?

-  Usiądź sobie i rozgość się- powiedział zaciągając się papierosem.

Zrobiłem tak jak mi kazał , wbiłem wzrok w niego i zacząłem wiercić dziurę. Skurwiel był odporny.

- Justin, chłopcze oboje wiemy, że masz dar do kobiet- nie rozumiałem do czego zmierzał, ale słuchałem dalej jego wypowiedzi- w końcu możesz się wykazać.

- W jaki sposób ? - oblizałem wargi w niepewności

- Mamy zlecenie. Pewien mój dobry znajomy zażyczył sobie dwóch dziewczyn od nas. Zapłaci duża sumkę pieniędzy za te laleczki dlatego  nie odmówiłem mu.

- Co ja mam z tym wspólnego do chuja ?

- Po co te nerwy ? przejdźmy do rzeczy. Będziesz nadzorował porwanie, a potem dostarczysz je tam gdzie trzeba i odbierzesz pieniądze.

- Porwanie? Ile ?

- Dwa miliony dolarów, chyba jest to warte twojej uwagi ?

- Nie będę nikogo porywał- wstałem i skierowałem się do wyjścia, ale dwóch goryli zablokowało mi drogę. Wykręcili  mi ręcę i odwrócili w stronę James'a  , bo tak nazywa się mój  szef. Podszedł do mnie i poklepał mnie lekko po twarzy.

- Zrobisz co ci każę,a wiesz dlaczego ? bo jesteś moją własnością i w jednej chwili mogę cię zniszczyć- po tych słowach uderzył mnie z całej swojej pierdolonej siły, otwartą dłonią w policzek. Syknąłem z bólu i starałem się wyrwać tym gorylom z uścisku, ale trzymali mnie zbyt mocno.

- Dobra zrobię to, ale niech oni mnie puszczą.

- Puśćcie go - rozkazał, a ja po chwili poczułem ogromną ulgę, jeszcze chwila i połamaliby mi obie ręce.

- Kiedy to wszystko ma się dziać ?

- Jeszcze dokładnie nie wiemy, ale myślę,że dziś będzie już wiadomo, które dziewczyny będą skazane na sprzedanie za granicą.

Czułem do siebie wstręt. Nigdy bym nie chciał,żeby coś takiego zdarzyło się mi, ale przecież ja dbam tylko o własną dupę. Wyszedłem z biura James'a i udałem się do domu. Resztę dnia spędziłem czekając na telefon od Zayna. Nie mogłem wysiedzieć na dupie i ciągle chodziłem w kółko aż postanowiłem wziąć prysznic. Gdy z niego wyszedłem, ubrałem się, a mój telefon zaczął dzwonić. To był mój długo wyczekiwany telefon.

- Mamy je. - usłyszałem po drugiej stronie.

- Jak to macie ?

- Obserwujemy je. Facet spośród wszystkich dziewczyn, wybrał akurat je. Jutro będzie wiadomo gdzie musimy je zawieźć, ale teraz trzeba dowiedzieć się o nich jak najwięcej i znaleźć odpowiedni moment.

- Dobra, czekam na kolejne informacje- rozłączyłem się.

Nie wiem dlaczego się na to zgodziłem.. ah no tak, nie mam wyjścia. Ciągle usprawiedliwiam się tym, że nie mam wyjścia, ale powinienem się postawić. Te dziewczyny nie zasłużyły by być zabawkami jakiegoś alfonsa. Co gorsza będą porwane i już prawdopodobnie nigdy nie wrócą do domu. Załatwię im totalnie zjebane życie dla jakichś pieprzonych 2 milionów dolarów. Żadne pieniądze nie są tego warte. Będę się smażył w piekle i totalnie na to zasługuje, ale jak najdalej od James'a.

Pod wieczór Zayn znów zadzwonił informując mnie, że lepsza okazja od tej już nigdy się nie przytrafi. Nie byłem psychicznie gotów na to, ale musiałem to zrobić. Miałem informacje o nich, czytając je tak jakby obijały mi się o uszy ich imiona , ale wydawało mi się to złudzeniem.

Imię i nazwisko  : Kelsey Evans
Lat: 17
Kolor włosów: Brązowe
Kolor oczu: Brązowe
Cechy charakterystyczne: Blizna na brzuchu

Imię i nazwisko: Miley Cyrus
Lat : 17
Kolor włosów: Brązowe
Kolor oczu : Zielone
Cechy charakterystyczne : Tatuaż na lewym nadgarstku, kolczyk w wardze.

To wszystko wydawało mi się jakoś dziwnie znajome, a imię Kelsey odbijało się w mojej głowie.  Skąd ja znam tą dziewczynę ? Dopiero wtedy przypomniałem sobie o ostatniej imprezie, ale wykluczyłem ją, bo nie zgadzał mi się wiek, a nie miałem pojęcia jak miała na nazwisko.

Dziewczyny były  w bogatej dzielnicy, w wielkim domu, całkiem same. To była idealna okazja do uprowadzenia ich bez większego wysiłku. Pojechałem w wyznaczone miejsce i zaparkowałem trochę dalej od domu,w którym przebywały. Poszedłem do busa, którym miały zostać przewiezione do swojego " właściciela". One nie były niczego świadome. Cieszą się życiem nie wiedząc, że za niedługo stracą je na zawsze. Wszedłem do środka i przywitałem się z chłopakami.

- Jaki mamy plan ? - spytał Zayn.

- Jak to kurwa jaki ? Musimy tam wejść. Chodźcie.

Wyszliśmy z busa i przeskoczyliśmy przez ogrodzenie. Kazałem chłopakom spojrzeć przez okno co robią, a ja zabrałem się za drzwi. Po mistrzowsku otworzyłem je i wszedłem do środka, a oni za mną. Mieliśmy przy sobie sznury i taśmę. Podłoga skrzypiała pod naszym ciężarem, a one chyba to usłyszały.

- Słyszałaś to ? - spytała jedna drugą

- Tak, boje się- odpowiedziała, a moje sumienie znów ugryzło mnie w dupę.

Usłyszałem kroki, gdy była wystarczająco blisko złapałem ją za rękę i wykręciłem. Zaczęła krzyczeć, ale zatkałem jej buzię. Przy pomocy Zayna związałem ją i zakleiłem jej usta taśmą. Jej koleżanka zdążyła nam uciec, ale nie daleko. W całym domu było strasznie ciemno. Dziewczyna zaczęła uciekać i krzyczeć ile sił, ale złapałem ją za rękę i zamknąłem buzię.

- Jak nie będziesz krzyczeć, to będę miły - powiedziałem, a ona ugryzła moją dłoń. Odruchowo puściłem ją, ale za chwilę znów złapałem i tym razem nie zdołała się uwolnić. Przerzuciłem ją przez bark i zaniosłem do samochodu. Tak szybko jak to było możliwe. Zamknąłem  za sobą drzwi i zakryłem  wszelkie ślady uprowadzenia. Odjechaliśmy z piskiem opon do starego magazynu, w którym jak na razie musiały zostać...

____________________________________________________________

Chwilowe zachwiania były, ale już jestem! I opowiadanie będzie trwało.
Komentujcie !