poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Five

KELSEY

Po skończonych zakupach byłyśmy strasznie zmęczone, więc udałyśmy się do domu. Miałam zostać na noc u Miley, po ubłaganiu rodziców. Dalej nie byli do końca przekonani, ale obiecałam im, że zjawię się w szkole na czas, a po szkole będę punktualnie w domu. Myślę że uda mi się z tego wywiązać. Weszłyśmy do domu i zamknęłyśmy drzwi jako, że byłyśmy całkiem same. Postanowiłyśmy włączyć jakiś film. Poszłam na górę wziąć prysznic. Związałam włosy i umyłam swoje ciało . Gdy zeszłam po schodach Miley oglądała już i zajadała się popcornem. Usiadłam obok mojej przyjaciółki i dołączyłam się. Włączyła jakiś horror, jedyny gatunek filmowy, którego nie znoszę. Naprawdę, nie znoszę. Cholernie się boje, ręcę mi się trzęsą już nie wspominając o nogach. Na maksa wkręciłam się w akcje filmu i miałam dziwne przeczucia, że ktoś za mną stoi i obracałam się nerwowo co chwila za siebie. Usłyszałam dźwięk skrzypiącej podłogi, na początku myślałam, że to moje złudzenie i wszystko dzieje się w filmie. Później gdy dźwięk z każdą chwilą narastał, nie wiedziałam co mam o tym myśleć.

- Słyszałaś to ? - spytałam Miley i szturchnęłam ją łokciem.

- Ale co ? - powiedziała nie odrywając wzroku od telewizora.

- Skrzypienie podłogi pod czyimś ciężarem- odwróciłam się za siebie, ale nikogo nie zobaczyłam w tej ciemności.

- Nie przesadzaj, okej ? wiem, że film cię wciągnął, ale nie strasz mnie.

- Ja tylko mówię, że słyszałam.

- Dobra- Miley odłożyła popcorn- pójdę sprawdzić.

- Dziękuję- pisnęłam szczęśliwa i odprowadziłam ją wzrokiem.

Zniknęła mi z pola widzienia, natomiast do moich uszu dobiegły głośne krzyki i wołanie o pomoc. Na początku myślałam, że żartuje i chce mnie wkręcić, ale później zdałam sobie sprawę co tak naprawdę się dzieje. Szybko pobiegłam, żeby włączyć światło przy tym krzycząc i wołając o pomoc z nadzieją, że uratuje nas jakiś superbohater. Niestety po chwili tajemniczy mężczyzna złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Zamknął mi buzie swoją dłonią, a ja odruchowo go ugryzłam. Puścił mnie, a ja zdołałam wydobyć z siebie jeszcze jedno błaganie o pomoc. Na darmo moje krzyki i błagania, związał mnie i zakleił usta taśmą. Po chwili przerzucił przez bark i zaniósł do samochodu. W tej chwili wiedziałam już, że moje życie zamieni się w horror.

Zostałam zamknięta w bagażniku jakiegoś samochodu. Byłam cholernie przerażona, a Miley nie było przy mnie. Nie miałam pojęcia co z nami zrobią, ale cholernie bardzo się bałam. Zaczęłam płakać, łzy same wydostały się z moich oczu i zaczęły spływać po policzkach. Starałam się nie płakać i zacisnęłam powieki,
ale jeszcze bardziej się rozpłakałam. Czułam brak wolności, lęk i niepokój. Nie wiedziałam czego od nas chcą, ale od kilku dni zdawało mi się, że ktoś za mną chodzi. Obserwuje każdy mój krok i tylko czeka na odpowiednią chwile jaką była ta kilka minut temu. Jazda okazała się dla mnie wiecznością w ciasnym, ciemnym bagażniku ze związanymi rękami i zamkniętą buzią. Więzły były zaciśnięte bardzo mocno, a ja nie mogłam nic zrobić, żeby się uwolnić. W dodatku tak strasznie wbijały mi się i drażniły moją delikatną skórę. Po bodajże 40 minutach jazdy bagażnik otworzył się, a moje oczy oślepiły jaskrawy napis, nie mogłam go przeczytać , ponieważ z bliska raził moje oczy , które według mnie wieczność nie widziały się ze światłem. Zacisnęłam oczy, a chłopak wyciągnął mnie z samochodu i oddał drugiemu. Czułam się jak jakaś pieprzona zabawka przekazywana z rąk do rąk. Zaniósł mnie do pomieszczenia i posadził pod ścianą, a obok mnie Miley. Byłam na tyle blisko abym mogła położyć swoją dłoń na jej dłoni i tak tez zrobiłam zapewniając ją, że wszystko będzie dobrze chociaż  nie byłam tego pewna. Wysoki, czarnowłosy mężczyzna podszedł do nas i kucnął przed nami przyglądając się nam uważnie.

- Ej Bieber- krzyknął- całkiem ładne są.

Bieber ? Co do cholery ?

Miley spojrzała na mnie przerażona, a ja otworzyłam szerzej oczy. Po chwili do budynku wszedł Justin, tak dobrze mi znany i tak bardzo wydawało mi się, że mogę mu ufać..

JUSTIN

Usłyszałem krzyk Johna i zamknąłem samochód. Nie usłyszałem dokładnie co powiedział, więc chciałem się upewnić. Wszedłem do budynku i skinąłem głową zamykając za sobą drzwi. Włożyłem papierosa do ust i odpaliłem go. Zanim zdążyłem się zaciągnąć John wstał i odsłonił mi widok na dziewczyny. Przerzuciłem wzrok z Johna na jedną z dziewczyn, a papieros wypadł mi z ust. Otworzyłem buzię i wlepiłem wzrok w Kelsey. Mogłem dostrzec w jej oczach strach, lęk i ból. Kurwa, a chciałem ją bliżej poznać. Zawiodłem ją, wiedziałem to i mogłem sobie wyobrazić jak mówi, że nie chce mnie znać. Pewnie myślała, że wszystko już będzie okej jak zorientowałem się, że porwałem złą dziewczyne, ale… to dopiero początek kłopotów. Nie mam pojęcia co dalej będzie, bo przecież musze się wywiązać z tego co powiedziałem. Naprawdę nie wiem jak mogę mieć tak kurewskiego pecha przez całe życie. Akurat ją ?! NAPRAWDĘ ? Tyle dziewczyn na świecie, ale nie, akurat ona. Nie mógł se załatwić jakiejś dziwki do chuja? Nie, po co? Lepiej spieprzyć szansę na udaną przyjaźń. Ona jest moim zupełnym przeciwieństwem i może faktycznie ona by sprawiła, że bym się wyciszył emocjonalnie? Kto to wie ? Może ona by sprawiła, że bym odnalazł sens mojego życia? Kto mi teraz na to kurwa odpowie ? Nikt.. a wiecie czemu ? Bo zjebałem po całości. Nie do wiary, że musze tańczyć jak mi zagra. Niech się wypcha tą pieprzoną kasą. Złapałem się za głowę i spuściłem wzrok.

- Odklej im tą taśmę- powiedziałem do Zayna nie patrząc na Kelsey.

Zayn skinął głową i podszedł delikatnie odklejając dziewczynom taśmę. Gdy tylko to zrobił rozległ się głośny krzyk Kelsey, a po nim jeszcze Miley.
- Co ty sobie idioto wyobrażasz ?! Myślałam, że mogę ci ufać, że jesteś N O R M A L N Y – wykrzyczała Kelsey akcentując ostatnie słowo.
- Jesteś największą ciotą chodzącą na świecie, zrobiłeś to dla zabawy ? Żeby się pośmiać łajdaku ? To teraz nas wypuść kretynie, bo wcale nam nie jest do śmiechu!- tym razem krzyknęła Miley.

Nie odezwałem się, to było po prostu ponad moje siły i wierzcie mi lub nie, naprawdę czułem się chujowo jak jeszcze nigdy dotąd.

- Nagle zabrakło ci języka w gębie ?! Wypuść nas głupi debilu! – Kelsey krzyczała i miotała się po podłodze na wszytkie strony chcąc się uwolnić.

- Posłuchaj- warknąłem- to nie miało tak wyglądać. Ty nie miałaś być tą dziewczyną, ani ty – wskakazałem na nie – ale kurwa się stało i teraz nie mam pojęcia co będzie dalej.

- Jak to kurwa co ?! wypuść nas- warknęła Miley i wbiła we mnie wzrok chcąc wypalić we mnie dziurę.

- Nie mogę. Przykro mi- przeczesałem włosy palcami i pociągnąłem za ich końce.

- Nie możesz ? Nie możesz ?! Pójdziesz do więzienia ! Jeśli tylko mój ojciec nas znajdzie już jesteś posadzony za kratami na dożywocie rozumiesz ?! Ty i twoja banda kretynów !

Chłopaki patrzyli na mnie zdezorientowani całą sytuacją, a ja tylko gapiłem się w podłogę. Nie umiałem im wytłumaczyć o co chodzi, bo faktycznie jak to stwierdziła Kelsey- zabrakło mi języka w gębie. Chciałem cofnąć czas, lub chociaż zatrzymać, żebym mógł uciec jak najdalej, ale niestety nie mogłem. To wszystko zaczynało mnie przerastać, a jakby tego jeszcze było mało przyjechał mój szef. Wspominałem wam jak bardzo go nienawidzę? Tak, teraz nienawidzę go o 1000000 razy bardziej. James to był skurwiel. Wielki, bezuczuciowy, chytry na pieniądze skurwiel. Usłyszałem tylko dźwięk otwierających się drzwi, a po chwili ciężkie stąpanie po ziemi James’a i jego goryli. Dalej stałem w totalnym bezruchu ze spuszczoną głową. Podniosłem jedynie wzrok na dziewczyny, które na widok James’a przestały z całych sił krzyczeć i miotać się po podłodze. Zamknęły buzię i wpatrywały się w niego jak w obrazek z szeroko otwartymi oczami.

- Bieber- warknął- zrobione tak jak prosiłem ?

Nie odpowiedziałem, dalej stałem ze spuszczoną głową. James podszedł  i szarpnął moje ramie odwracając mnie w swoją stronę.

- Jak się pytam- powiedział surowym i pełnym jadu głosem- to masz odpowiadać.

- Tak, jasne- wymamrotałem.

- Co ? Nie słyszę ? – zbliżył się do mnie, a ja chciałem go odepchnąć, ale wiedziałem, że skończy się to źle.

- MÓWIĘ, ŻE JASNE- krzyknąłem mu w twarz.

- Tak, dobrze- klepnął mnie lekko w policzek i podszedł do dziewczyn.

Kucnął przed nimi i każdej z osobna się przyjrzał. Przestraszone patrzyły na niego z niesamowitym lękiem w oczach. Kelsey spoglądała raz na mnie, a raz na niego.

- Co my tu mamy ? Nawet ładne – złapał Kelsey za brodę i obejrzał ją, ale napluła mu w twarz.

- Nie waż się mnie dotykać śmieciu- powiedziała ostrym tonem głosu, a ja wiedziałem, że skończy się to źle.

- Ty suko ! – krzyknął wycierając twarz i wymierzył rękę w jej policzek.

Usłyszałem tylko rękę obijającą się o skórę i jęk Kelsey . Od razu zareagowałem.

- Ej kurwa ! Nie waż się jej bić- popchnąłem go, a on upadł.

- Bieber, ty śmieciu chyba zapomniałeś kto tu rządzi, brać go- powiedział do swoich goryli, a oni złapali moje ręce. James wymierzył kilka ciosów w mój brzuch, ale nie bolało, ponieważ mocno go napiąłem. Chłopaki stali, ale od razu wkroczyli do akcji. Odepchnęli Jamesa i zaczęli go bić. Goryle mnie puścili i rzucili się na Johna. Kopnąłem Jamesa, a on znowu upadł. To była walka między mną, a nim ,ponieważ chłopaki mieli do załatwienia goryli. Przycisnąłem go do podłogi kolanem i zacząłem bić po twarzy. Wymierzyłem kilka ciosów w nos i obiłem policzki. Na pewno będzie miał siniaka pod okiem, bo dość mocno uderzyłem. Odepchnął mnie, a ja upadłem na plecy. Teraz on miał władzę i wykorzystał ją należycie. Złapał moje ręce i wykręcił. Podniósł mnie i spojrzał prosto w oczy.

- Pamiętaj, że ty jesteś nikim, a ja jestem kimś i jeśli będziesz próbować przeciwstawić się mi, to marny twój los.

Po tych słowach uderzył mnie w brzuch z całej siły i tym razem zabolało. Przerzucił przez bark i uderzyłem o podłogę. Krew zaczęła sączyć się ze mnie, a on nie przestawał. Bił mnie po twarzy i tułowiu, kopał i uderzał nie patrząc gdzie. Przegraliśmy i to była najgorsza porażka w moim życiu. Związali chłopaków i rzucili ich w kąt całych obolałych i nieprzytomnych. Ja natomiast leżałem na środku magazynu z rozłożonymi rękami i nogami. Miałem otwarte oczy, ale powoli opadały i traciłem świadomość. Słyszałem krzyk Kelsey, która wołała o pomoc. Krzyczała do mnie, żebym wstał i walczył, że nie mogę umrzeć i jej zostawić. Krzyczała ile mogła, ale nie byłem w stanie się podnieść. Czułem, że tracę świadomość. Przekręciłem głowę i zobaczyłem jak wynoszą dziewczyny z magazynu. Zamazany obraz w końcu znikł, moje oczy zamknęły się, a ja straciłem jakikolwiek kontakt ze światem.

3 komentarze:

  1. Biedny Justin :C czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz ;) takiego obrotu spraw się nie spodziewałam :o czekam na następny i zapraszam do mnie http://youaremydreamshawty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń