piątek, 28 marca 2014

Three.

JUSTIN 

Kelsey spojrzała na mnie i podniosła brew, ale nie odezwała się. Szybko zapięła pasy i odjechaliśmy. Trochę ją chciałem postraszyć więc jechałem bardzo, bardzo szybko. Na zakrętach wykonywałem drifty, a ona coraz głośniej piszczała, co mnie strasznie śmieszyło. Po około 20 minutach jazdy dojechaliśmy na miejsce. Kelsey jeszcze poprawiła włosy i makijaż, jak zwykle. Wysiadłem z samochodu i ruszyłem do wejścia, ale odwracając się nie zobaczyłem obok Kelsey. Spojrzałem na nią pytająco, a ona dała mi do zrozumienia, że nie wysiądzie dopóki jej nie otworzę drzwi. Przewróciłem moimi piwnymi oczami i otworzyłem księżniczce drzwi, żeby mogła wysiąść. Czy tylko mi się wydaję, że jest mega irytująca? Złapałem ją za nadgarstek i przecisnąłem się przez tłum imprezowiczów. Dom był duży, obok miał basen no i przede wszystkim nie mogłem oderwać wzroku od dziewczyn, które plątały się obok mnie. Kelsey była troszkę znudzona, bo to chyba nie były jej klimaty, no ale cóż, nie miała wyjścia i musiała się dobrze bawić. Zobaczyłem moich znajomych siedzących na kanapie, więc podeszliśmy do nich. Wtedy puściłem jej rękę , a ona stanęła obok mnie ,uważnie się rozglądając. Przywitałem się z każdym, a potem przedstawiłem moją osobę towarzyszącą. Wszyscy byli ciekawi co to za dziewczyna i widziałem, że kilku moich kolegów miało na nią ochotę, ale chciałem im uświadomić w jakiś sposób, że to nie jest typowa dziewczyna dla nich i , żeby trzymali się od niej z daleka. Posłałem im mordercze spojrzenie i widziałem, że trochę się speszyli, więc udało mi się. Usiedliśmy, zamówiłem jej drinka i kolejnego, i kolejnego aż w końcu stało się. Kelsey chyba po raz pierwszy w życiu upiła się. Potem na dworze, już kompletnie pijani zaczęliśmy grać w prawdę i wyzwanie. Było to jak najbardziej idiotyczne, ale cóż, jeśli jest się pijanym to tak właściwie nic nie ma sensu. Kelsey miała dość dużo pytań i dzięki temu moi znajomi mogli lepiej ją poznać. Dużo się o niej dowiedzieli, aż w końcu wzięła wyzwanie. Było to wyzwanie od mojego kumpla- Nicka.

- Pocałuj Justina- powiedział Nick, a Kelsey delikatnie się zarumieniła i cmoknęła mnie w policzek.

Potem jeszcze chwilę graliśmy, wyzwania były naprawdę idiotyczne, ale było przy tym dużo śmiechu.

- Chodź potańczymy, nie tańczyłam nigdy z tobą- szepnęła mi na ucho Kelsey i złapała mnie za rękę. " Nie tańczyłam nigdy z tobą " , zaśmiałem się pod nosem i pokręciłem głową. Znam ją przecież dwa dni, więc jak mogliśmy ze sobą tańczyć? Położyłem ręce na jej biodrach, a ona swoje zarzuciła mi na szyję. Kołysaliśmy się w rytm muzyki ciągle patrząc sobie w oczy. Po dłuższym czasie  położyła głowę na moim ramieniu tym samym zbliżając się do mnie jeszcze bardziej. Nie protestowałem. Po tańcu wypiliśmy jeszcze trochę i udaliśmy się do samochodu.Usiedliśmy z tyłu auta. Kelsey była juz trochę zmęczona tym wszystkim więc zasnęła mi na kolanach, a ja sam odpłynąłem w głęboki sen.

KELSEY

Nieprzyjemne światło padało na moją twarz i tym samym rozkazywało  mi abym wstała. Niechętnie otworzyłam oczy by zobaczyć gdzie jestem.

- Cholera- mruknęłam do siebie i zaczęłam się rozglądać.

Na początku nie wiedziałam co się dzieje, gdzie ja jestem i w ogóle urwał mi się film z wczoraj, ale zobaczyłam Justina opartego o szybę i wszystko sobie przypomniałam. Potrząsłam nim trochę, żeby się wybudził, ale nic to nie dało.

- Justin- powtarzałam w kółko, tak jakby do siebie. - JUSTIN - krzyknęłam mu do ucha.

- Co się dzieje ?! - powiedział półsenny- pół wystraszony

- Po prostu nie śpij.

- Co ? dlaczego mam nie.. - otworzył oczy i przetarł je- cholera, która godzina ?

- Już jest dziesiąta, moja mama niedługo będzie wstawać, Justin musimy jechać.

Chłopak nie protestował i szybko przesiadł się na miejsce kierowcy, a ja na pasażera. Szybko pojechaliśmy, nie narzekałam tym razem, bo naprawdę chciałam być jak najszybciej to możliwe w domu. Zaparkował troszkę dalej od mojego domu.

- Dobra lecę, dzięki- uśmiechnęłam się i wysiadłam z samochodu.

- Zadzwonie- powiedział zanim trzasnęłam drzwiami.

Podeszłam do okna, a Justin odjechał z piskiem opon. Wspięłam się i weszłam oknem do domu. Przebrałam w piżamę, zmyłam makijaż i położyłam się do łóżka. Po jakichś 15 minutach do mojego pokoju weszła mama.

- Ty jeszcze nie wstałaś? Kochanie mamy tyle do zrobienia dzisiaj! - klasnęła w dłonie podekscytowana.

- Mamo jestem zmęczona- mruknęłam i przewróciłam się na drugi bok.

- Wstawaj i nie marudź- wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi.

Mój sen nie trwał długo, bo znów po 15 minutach przyszła.

- No wstawaj ile razy mam ci powtarzać?

- Mamo, proszę, potrzebuję snu.

- Śpi się w nocy- podniosłam się z myślą, że może coś podejrzewać- no już, już wstawaj.

Opadłam z powrotem na łóżko, kocham moją mamę, ale czy nie może mi dać odrobiny spokoju gdy go potrzebuję? Zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Spojrzałam na siebie w lustrze, moje oczy mówiły mi, że potrzebuję snu. Zakryłam jakoś cienie pod oczami makijażem, uczesałam się i ubrałam. Zeszłam na dół, a mój tata spojrzał na mnie przez chwilę i znów wrócił do pracy. Nigdy go nie ma, a jak już jest to tylko pracuje i pracuje. Wiem, że chce jak najlepiej, ale wymagając ode mnie, żebym była jak najlepsza córką to on powinien być jak najlepszym ojcem. Zjadłam szybko śniadanie i w błyskawicznym tempie znalazłam się w samochodzie mamy jadąc na zakupy. Super, ale ja chcę spać. Zauważyłam, że mama jedzie bardzo wolno i denerwowało mnie to, no bo nigdy tam nie dojedziemy.

- Mamo, jedziesz strasznie wolno, nie mogłabyś przyśpieszyć? - mruknęłam znudzona

- Co ? bardzo wolno ? jadę 80km/h, nie przesadzasz? - spojrzała na mnie, a ja walnęłam się w myślach w ten pusty łeb.

- A nie okej, przepraszam. - powiedziałam i zsunęłam się na krześle trochę niżej.

Wydawało mi się, że moja mama jedzie tak wolno, ponieważ jedyną osobą, z którą jeździłam w ostatnim czasie to Justin. A on z kolei jedzie 150km/h. Mama zaparkowała obok centrum handlowego i weszłyśmy do środka. Po 3 godzinnych  zakupach usiadłyśmy w kawiarni. Dostałam sms, co chyba słyszała cała kawiarnia, więc się trochę speszyłam, ale przeczytałam. Był od Justina.

" Jak się masz ? żyjesz w ogóle ? xoxo "

Uśmiechnęłam się do telefonu i odpisałam :

" Nie żyję, jak weszłam to położyłam się na 15 minut, a potem mama zwlokła mnie z łóżka i ciąga po sklepach. Ratunku, chcę tylko do łóżka i to twoja wina ! "

Po 2 minutach dostałam odpowiedź :

" Jaka moja wina? sama chciałaś iść :) Dziś też po ciebie wpadnę, może jakiś spacer ? "

Chciałam gdzieś z nim wyjść, bo odziwo polubiłam jego towarzystwo, ale jutro szkoła więc nie mogłam. Odpisałam :

" Nie mogę , bo muszę się uczyć, ale kiedy indziej obiecuję ;* ".

Skończyłam rozmowę z Justinem, a z mamą wróciłam do domu. Resztę dnia spędziłam przy nauce i słuchaniu muzyki. Gadałam też przez telefon z Miley i opisywałam jej całą historię związaną z imprezą. Oczywiście była ze mnie dumna, że znów uciekłam i poszalałam. Jak można to tak nazwać. Około 22 położyłam się spać. Nie byłam świadoma tego co czekało na mnie jutro. Nigdy bym się tego nie spodziewała....

_____________________________________________________________________

Podoba się? :D Komentujcie!!
PS przepraszam, że taki krótki, ale jestem dziś zmęczony. Do wtorku :)

wtorek, 25 marca 2014

Two.

KELSEY

Rano obudziłam się z jakimś dziwnym uczuciem. Nie piłam dużo, ale mimo to dziwnie się czułam. Przeciągnęłam się na łóżku i spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 12:05. Otworzyłam szerzej oczy upewniając się, że spałam tak długo i szybko wstałam. Ogarnęłam się w miarę możliwości, przebrałam i zeszłam na dół jak gdyby nic. Mama czytała jakąś gazetę, taty nie było, a moi bracia gdzieś wyszli.

- Cześć mamo- przywitałam się, siadając obok niej.

- O nareszcie wstałaś- spojrzała na mnie zza okularów, chyba się domyślała...- długo spałaś, dobrze się czujesz ?

- Tak, wszystko w porządku, po prostu .. długo się uczyłam. - boże, jak ja kłamie.

- No dobrze. Wiesz co? - mama wstała i podeszła do okna- zaszła tu jakaś dziwna sytuacja.

- To znaczy ? - stanęłam obok niej i zobaczyłam podeptane kwiatki i rozwaloną ławkę.

- No nie wiem co tu się stało, ale trzeba to posprzątać zajmij się tym proszę- przygryzłam wargę na wspomnienie wczorajszej nocy. Stanęłam na ławkę, która się złamała i spadając z niej upadłam na kwiatki, które również się zgniotły pod moim ciężarem. Dobrze, że nic nie podejrzewa.

- Dobrze mamo, już idę. - uśmiechnęłam się i wyszłam na dwór. Wzięłam się za ratowanie biednych roślin. Te, które umarły całkowicie[*] , wykopałam z ziemi i wyrzuciłam do worka. Te, które przetrwały podlałam, powyrywałam też chwasty i posprzątałam ławkę. Zabrałam  wszystko ze sobą, żeby wyrzucić do kosza. Słońce bardzo, bardzo mocno grzało, więc trochę się zmęczyłam, ale nie narzekam. Lubię jak jest ciepło, ponieważ nie znoszę zimy. Wyrzuciłam wszystko, posprzątałam i wróciłam do domu. Przez resztę dnia, jadłam lody i oglądałam dramaty. Tak, to kocham. Dopiero tak po godzinie 16:00 zadzwoniła do mnie Miley. Umówiłyśmy się w parku, żeby pogadać. Zwlokłam się z kanapy i odstawiłam lody. Przebrałam się, znowu. Czemu ja się ciągle przebieram? Wyszłam z domu i po 5 minutach byłam w ustalonym miejscu. Miley już na mnie czekała i szeroko się uśmiechała. To było dziwne. Usiadłam obok niej na ławce

- Co się tak cieszysz ? - zmarszczyłam brwi

- A nic, nic - przeniosła wzrok przed siebie, dalej się uśmiechając.

- Jesteś dziwna- machnęłam ręką i oparłam się o oparcie ławki.

- Ej co ty masz na ręce? - złapała moją rękę i spojrzała na nią, a potem na mnie. Kurde, zapomniałam o tym, że Justin(?) chyba Justin, zapisał mi swój numer. Nie chciało mi się do niego dzwonić, bo nie był w moim typie.

- Nic - wyrwałam rękę- to tylko numer.

- No widzę- przewróciła oczami-ale czyj numer ?

- Pamiętasz chłopaka, który mnie odwoził ?- Miley skinęła głową- no to jego numer.

- Nie gadaj, że zapisał ci swój numer ! - otworzyła buzię, a po chwili ją zamknęła.

- No tak, a co w tym dziwnego ?

- No nic. Wiesz co to oznacza ?

- Nie zadawaj mi trudnych pytań- przewróciłam oczami.

- To, że mu się spodobałaś ! - pisnęła mi prosto do ucha, jak zwykle.

- Ciszej, błagam ciszej. On nie jest w moim typie. - wzruszyłam ramionami jakby to było oczywiste.

- Jesteś okropna.

- Co ? Dlaczego ?

- Jak nie może ci się on podobać? JAK ?! - krzyknęła, a ja ponownie ją uciszyłam. Jak można być tak głośnym człowiekiem?

- Normalnie, proszę cię nie ciągnijmy tego tematu. On po prostu nie jest w moim typie, zrozum.

- Matko boska... - Miley westchnęła.

Reszta rozmowy była o chłopaku, którego poznała Miley, o obgadywaniu i plotkowaniu. No typowe babskie sprawy. Przyjaciółka odprowadziła mnie do domu, bo nie lubię sama wracać.

- Jestem ! - krzyknęłam w progu zamykając drzwi, ale nie usłyszałam odpowiedzi.

Bracia grali w gry na konsoli, mama robiła kolacje, tata pracował przy laptopie. Standard. Weszłam do swojego pokoju i włączyłam mojego laptopa. Facebook, twitter, instagram itp. Dość dużo ludzi dziś szło na jakąś imprezę urodzinową Ashley. Nie znam żadnej Ashley. Potrząsnęłam głową i zabrałam się za czytanie książki. Krwawy dramat z odrobinką miłości, na samotne wieczory, które przypominają mi jak cholernie samotna jestem. Super. W trakcie czytania zasnęłam i odpłynęłam w głęboki sen.

Z mojego snu wybudziło mnie ciche stukanie w okno. Na początku wystraszyłam się, ale podeszłam do okna po cichu i otworzyłam je. Spojrzałam w dół i zobaczyłam bruneta z idealnie ułożonymi włosami i z idealnym uśmiechem przyklejonym do ust. Chyba miał satysfakcje, że wreszcie mnie obudził.

- Justin co ty tu robisz ?! - krzyknęłam szeptem

- Zabieram cię na imprezę- uśmiechnął się, a ja złapałam się za głowę...


JUSTIN

Obudziłem się bardzo wcześnie rano. Miałem dziś dużo pracy  i od razu wstałem. Ubrałem się, zjadłem szybko śniadanie i wybiegłem z domu. Otworzyłem garaż, potem samochód i wyjechałem nim na ulice. Po chwili na pełnym gazie odjechałem. Po 20 minutach jazdy zaparkowałem koło baru i wszedłem do środka. Od razu zauważyłem szczupłą blondynkę, która obsługiwała klientów. Uśmiechnąłem się na widok mojej siostry i podszedłem do niej.

- Czy mogę przyjąć zamówienie ? - powiedziała nie patrząc na mnie.

- Tak, poproszę shake waniliowego, dużego.

Dziewczyna dalej na mnie nie spojrzała tylko zabrała się za robienie shake'a. Podała mi go, a potem słomkę i dopiero wtedy spojrzała na mnie, na jej usta od razu wkradł się uśmiech.

- Juuuuustin!- przeciągnęła i przytuliła mnie w miarę możliwości- co ty tutaj robisz ?

- Już nie można odwiedzić cudownej siostry ? - zaśmiałem się.

- Można, oczywiście - uśmiech nie schodził jej z twarzy. Jazmyn była taką słodką dziewczyną, jeszcze kiedyś małą, a teraz już dorosła kobieta.

- Posłuchaj- odstawiłem shake'a i sięgnąłem do kieszeni wyciągając białą kopertę- tutaj masz pieniądze na kolejny tydzień dobrze ?

- Justin.. prosiłam cię o coś, chcę być samodzielna- oddała mi kopertę.

- Zwrotów nie przyjmuje- pocałowałem ją w policzek i ruszyłem do wyjścia zabierając shake'a.

- Okropny ! bardzo okropny ! - usłyszałem jeszcze zanim wyszedłem i uśmiechnąłem się sam do siebie.

Kolejne godziny spędziłem na załatwieniu spraw związanych z mieszkaniem, samochodem itp. Około godziny 12 zjawiłem się w pracy. Przebrałem w ubranie robocze i zabrałem się za naprawianie samochodów, motocykli. Na początek zabrałem się za świeżo przywiezione Audi r8. Przejechałem ręką po masce i otworzyłem ją. Spojrzałem w głąb, poruszałem moimi rączkami i bum. Auto zapaliło. Haha, ma się te moce.

- Czy będzie już działać ? - seksowna blondynka spojrzała na mnie, a ja skinąłem głową.

- Niech pani wsiądzie i odpali samochód.

Tak też zrobiła, a samochód nie protestował i zaczął działać. Blondynka podziękowała i odjechała. Dziewczyny są takie nieporadne. Od razu pomyślałem o Kelsey, też jest taka jakby nieporadna. Nawet wejść przez okno nie potrafi. Gdy skończyłem pracę, wróciłem do domu. Dostałem kilka sms z zaproszeniem na imprezę urodzinową jakiejś Ashley. Pomyślałem , że darmowy alkohol, dobra zabawa by mi się przydała. Wykąpałem się, przebrałem i wsiadłem do samochodu. Przez chwilę próbowałem sobie przypomnieć adres Kelsey aż wreszcie wpadł mi do głowy. Zaparkowałem w bezpiecznej odległości od jej domu i powoli zbliżyłem się do okna, które miało należeć do Kelsey. Rzucałem kamykami, głośno szeptałem, ale nie dostałem odpowiedzi. Pewnie spała, czy coś. Już chciałem się poddać i rzuciłem ostatnim kamykiem zrezygnowany aż wreszcie zobaczyłem jak wychyla się zza okna i uśmiechnąłem się.

- Justin co ty tu robisz ?! - krzyknęła szeptem.

- Zabieram cię na impreze.- uśmiechnąłem się.

Wszedłem oknem do pokoju Kelsey i usiadłem na łóżku. Czekałem z jakieś 30 minut aż skończy się szykować i wreszcie zobaczyłem coś czego się nie spodziewałem. Jak to możliwe, że ta sama osoba w dzień zmienia się w nocy , w inną osobę ? Przed 30 minutami widziałem słodką, nieporadną dziewczynę, bardzo grzeczną, a teraz widzę seksowną, pociągającą kobietę. JAK?! potrząsnąłem głową, gdy Kelsey popstrykała mi palcami przed nosem.

- Ładnie wyglądasz- uśmiechnąłem się zadziornie, a ona przewróciła oczami.

Wyszliśmy przez okno, oczywiście Kelsey miała z tym wielki, wielki problem. Wsiedliśmy do samochodu,a ja go odpaliłem. Odziwo nie zaczęła nerwowo zapinać pasów.

- Zapnij te pasy, szykuje się niezła jazda- powiedziałem patrząc przed siebie z wielkim uśmiechem na ustach.

______________________________________________________________

2 rozdział, tak jak obiecałem są co 4 dni, wieczorami :) Czasem mogę się spóźnić jeden dzień, ale to naprawdę w wyjątkowych sytuacjach. Dziękuje tym co czytają i piszą miłe słowa, bo to wiele dla mnie znaczy. Jeśli czytasz, zostaw komentarz, to motywuje do dalszego pisania. Pozdro xoxo

piątek, 21 marca 2014

One.

KELSEY 

Stukając nerwowo paznokciami w ławkę, spoglądałam na zegarek. Jeszcze dziesięć minut,boże. Wypuściłam głęboko powietrze z ust i przeczesałam włosy. Czy tylko ja nie lubię matematyki? Znów spojrzałam na zegarek, nie wiem czemu ,bo nawet nie minęły dwie minuty. Nauczyciel gadał jakieś durne bzdury, których nie chciało mi się słuchać, bo tak czy tak będę mieć dobre oceny z matmy. W końcu musze, ostatnia klasa i wypadałoby zakończyć ją z dobrymi ocenami, a w dodatku nie mogę pozwolić sobie, że przyniosę wstyd moim rodzicom. Miałam akurat lekcje z Loganem, który cholernie mi się podobał i nie mogłam oderwać od niego wzroku. Pewnie wyglądałam idiotycznie, wpatrując się w niego jak w obrazek. Jak tak patrzyłam, to oberwałam czymś miękkim w głowę. Po odbiciu ode mnie wylądowało na podłodze. To była karteczka, daje stówę, że od Miley. Podniosłam ją i przeczytałam:

 " Przestań się na niego gapić, wyglądasz jak idiotka :*"

Obejrzałam się i zobaczyłam Miley, która szeroko się uśmiechała. Przewróciłam oczami i wzięłam do ręki długopis, żeby jej odpisać. Napisałam :

" Zamknij się, on jest cholernie seksowny"

Po czym rzuciłam, a karteczka odbiła się jej od czoła i upadła na ławkę. Zaśmiałam się, trochę głośniej niż miałam zamiar.Nauczyciel spojrzał na mnie zza swoich wielkich okularów.

- Jakiś problem panno Evans ?- spytał stanowczo, a mój uśmiech z twarzy zniknął.

- Nie, skądże.- powiedziałam i oparłam się o krzesło.

- No cóż, coś jednak panią rozbawiło- poprawił okulary i usiadł za biurkiem.

Otworzyłam buzię, żeby coś powiedzieć, ale zadzwonił dzwonek. Spakowałam się i wyszłam z klasy. Miley już na mnie czekała i głupio się uśmiechała. To wszystko jej wina. Jak wychodziłam, to boski Logan puścił mi oczko. Myślałam, że się rozpłynę, on jest niesamowity. Dziś mieliśmy dość krótkie lekcje i po ostatniej,męczącej matematyce, mogliśmy iść do domu. Razem z Miley i resztą naszych znajomych czyli Lily,Demi, Kate,Davidem, Jasonem i Codym, poszliśmy do skateparku. Rozsiadłam się z dziewczynami wygodnie na rampach i oglądałyśmy jak chłopaki jeżdżą na deskach.

- Jason jest seksowny- powiedziała, a raczej stwierdziła Miley.

- Hej, a ja to nie mogę wzdychać na widok Logana- powiedziałam z oburzeniem.

- Ty nie masz umiaru, patrzysz się na niego jak jakiś debil, słonko.

- ha ha ha- ironicznie się zaśmiałam i przewróciłam oczami.

- Tak w ogóle- Miley obróciła się do mnie i klasnęła w dłonie- Dziś jest impreza i zgadnij co

- I idziesz na nią ? Kurde, to było trudne, poproszę nobla.

- Lepiej ! - krzyknęła mi do ucha, a ja odsunęłam się.

- Co jest lepszego ?

- Idziemy na nią razem- uśmiechnęła się, pokazując szereg białych zębów.

- C-co ? - jęknęłam na myśl o tym, że będę musiała oszukać rodziców.

- Spokojnie Kelsey, pomogę ci, no proszę. - zawahałam się.

- Wiesz przecież, że nie mogę..

- Ależ możesz, dziewczyno. Masz już 17 lat, daj spokój. - dalej nie byłam pewna, ale to moja Miley. Gdyby prosił mnie ktoś inny, na pewno bym się nie zgodziła, teraz trochę się waham, ale żyje tylko raz.

- Dobra, co będę z tego miała ?

- Bardzo,bardzo dobrą zabawę.

Po tych słowach zeszłyśmy z rampy do chłopaków i pożegnałyśmy się. Jason mieszkał blisko mnie, więc szliśmy razem. Odprowadził mnie do domu, taki słodki chłopaczek. Weszłam do mieszkania i z każdym po kolei się przywitałam. Zjadłam obiad, poleniuchowałam trochę jak to lubię i poszłam na górę do swojego pokoju. Odrobiłam lekcje i pisałam z Demi na facebooku. Czas do imprezy strasznie szybko mi minął, aż sama nie wiedziałam kiedy i musiałam szybko się zbierać. Postawiłam na normalny, prosty strój. No i oczywiście mocny makijaż, żeby ukryć wszystkie niedoskonałości. Rodzicom powiedziałam, że będę się uczyć, a oni chyba to łyknęli. Około 21 mama przyszła do mnie, do pokoju , więc wbiegłam szybko do łazienki i odkręciłam wodę udając, że się kąpie. Powiedziała " dobranoc" i wyszła z pokoju. Ja zamknęłam drzwi na klucz i czekałam na moją przyjaciółkę. Po chwili usłyszałam ciche pukanie do okna, więc podeszłam i otworzyłam je.

- Hohohoo kto to taki seksowny ? - Miley puściła mi oczko i uśmiechnęła się.

- Przestań - szepnęłam i przewróciłam oczami- złaź zanim ktoś wejdzie.

Miley zeszła na dół w jakieś 10 sekund, no ja miałam z tym większy problem. Najpierw jedna noga, potem druga, o kurde jak wysoko, a moze wyjde drzwiami ? a nie jednak nie, bo się wyda. No to skacze, ale tu tak wysoko... wreszcie moja przyjaciółka straciła cierpliwość i zaczęła grozić, że jeśli nie zejdę w ciągu kilku sekund, to po mnie przyjdzie. A tego nie chciałam. Szybko zeskoczyłam i pobiegłyśmy do samochodu Miley. Od razu wsiadłyśmy i pojechałyśmy na imprezę, to znaczy tak mi się wydawało dopóki tam nie dojechałyśmy...

JUSTIN

Wstałem dziś bardzo wcześnie rano i od razu poszedłem pobiegać i poćwiczyć. Sport jest dla mnie czymś niesamowicie ważnym i być może dlatego wyglądam jak wyglądam. Nie ukrywajmy, wszystkie laski są moje. Miałem dziś ważny wyścig i musiałem być przygotowany, i fizycznie, i psychicznie.Poszedłem na plażę, trochę popływałem i w lekkim biegu udałem się do mojego trenera. Po kilku minutach byłem na miejscu.

- Cześć John - powiedziałem do wysokiego mężczyzny, który walczył w klatce, pokazując wszystkie swoje
umiejętności.

- Cześć Jay-odpowiedział entuzjastycznie-idź się przebierz i zaraz zaczynamy.

Tak jak poprosił, poszedłem do szatni, ubrałem luźne spodenki i ściągnąłem koszulkę. Założyłem moje czerwone rękawice i spojrzałem na ścianę. Odkąd tu trenuję, czyli jakieś 4 lata, ten napis tu jest.

" Nie ważne gdzie, nawet gdy będziesz sam, trzymaj gardę wysoko i po prostu walcz " *

To takie jakby moje motto. Święte słowa, które dają mi dużo do myślenia. Dzięki niemu wierzę, że jestem najlepszy i dam radę osiągnąć to co chcę. Chociaż kiedyś zostanę sam, wszyscy mnie zostawią. Nie poddam się i będę walczył. Walczył o swoje szczęście, chociaż nie wiem jeszcze jakie. Wróciłem do Johna i wszedłem do klatki. Skacząc z prawej nogi na lewą i wykonując uderzenia w powietrzu, zacząłem się rozgrzewać.

- Mike ! - krzyknął John- do klatki.

Po tych słowach ciemny brunet wszedł do klatki. Przybiliśmy sobie żółwika przed walką. Oddaliliśmy się od siebie na kilka metrów, a po chwili zbliżyliśmy zadając sobie mocne ciosy. Dużo oberwałem w klatkę piersiową i brzuch, ale tam bolało najmniej. Natomiast Mike obrywał najczęściej w twarz, lub nogi. Mike chciał zadać mi prosty, mocny cios, jednak złapałem jego rękę i przerzuciłem go przez bark. Przygniotłem do podłogi kolanem i biłem po klatce piersiowej. Następnie trójkąt, ale zdołał się uwolnić. Potem wymiana ciosów i już tylko mocny, prawy high kick**i koniec walki. Wygrałem i byłem z tego poniekąd dumny. Resztę dnia spędziłem trenując i doskonaląc swoje umiejętności. Dopiero tak pod wieczór wróciłem do domu. Wziąłem prysznic, ułożyłem włosy, zjadłem coś, przebrałem się i wyszedłem z domu do garażu.
Otworzyłem mój samochód i sprawdziłem czy wszystko w nim okej. Tak też było, więc wsiadłem i ruszyłem w miejsce gdzie miał odbyć się jeden z ważnych wyścigów. Po 15 minutach byłem na miejscu. Głośną muzykę i warkot samochodów słychać było na 3 km. Zaparkowałem i wysiadłem z samochodu. Zamknąłem go i podszedłem do moich kumpli, którzy stali z jakimiś dziewczynami, których nigdy wcześniej nie widziałem.

- Siema Jay-krzyknął Ryan.

- Cześć- skinąłem głową.

- Gotowy ? - poklepał mnie po ramieniu, a ja znów skinąłem głową. - Mało rozmowny jesteś..

- Po prostu staram się skupić Ryan.Idę przywitać się z resztą

- Trzymamy kciuki - krzyknął jeszcze zanim odszedłem

Szedłem w stronę mojego samochodu, aż zobaczyłem, że opiera się o niego jakaś dziewczyna. Miała dość zgrabne nogi, długie falowane włosy. Była seksownie ubrana przez co przygryzłem lekko wargę. Bawiła się telefonem i ciągle przykładała go do ucha i znów bawiła i tak w kółko. Po chwili gapienia się podszedłem do mojego samochodu.

- Opierasz się o najbardziej cudowny samochód na świecie, ryzykujesz dużo- powiedziałem uprzejmie. Dziewczyna szybko podniosła wzrok i już chciała odejść ale zatrzymałem ją.- spokojnie nie  gryzę, jestem Justin.

- Kelsey. - rzuciła sucho i znów oparła się o samochód, robiąc coś na telefonie.

- Możesz powiedzieć mi co robisz z tym telefonem od 10 minut ?

- Szukam mojej przyjaciółki, Miley. Przyszłam tu z nią, a teraz ją gdzieś zgubiłam. Nie znam się na tym, bo jestem tu pierwszy raz i przeraża mnie to wszystko, i boje się, że się zgubię, i to wszystko jest jakieś chujowe. - powiedziała na jednym tchu

- Oddychasz czasem ? - zaśmiałem się

- I to miało być śmieszne ? Kurde, Justin ja nie wiem jak wrócę do domu jeśli jej nie znajdę.

- Jesteś bardzo śmiała i pewna siebie, zapewne nie wiesz kim jestem.

- Kurde oświeć mnie- powiedziała patrząc na telefon.

- Mniejsza o to, chodź poszukamy twojej przyjaciółki.

Dziewczyna nie protestowała i szła obok mnie ciągle mi się przyglądając. Wcześniej ściągnąłem czapkę i wrzuciłem ją do samochodu, więc pewnie patrzyła na idealnie ułożone włosy. Nie żebym się chwalił. Chodziliśmy w kółko i w kółko, aż w końcu mi się znudziło. Poszliśmy do moich przyjaciół i jak się okazało laska, która stała obok Ryana, to była Miley. Ha, jestem taki pomocny. Chwile postaliśmy, ale już powoli wzywali uczestników na start, więc pożegnałem się ze znajomymi i poszedłem. Wygrany dostawał dwa tysiące zł , więc stawka była bardzo dobra i przydatna. Podjechałem moim samochodem na wyznaczone miejsce. Gdy tylko usłyszałem dźwięk strzału , wcisnąłem gaz, a adrenalina w moich żyłach podskoczyła niesamowicie. Pędziłem 250km/h zostawiając przeciwników w tyle, dwa okrążenia. Jakiś kilometr od mety wcisnąłem przycisk, który uruchamiał nitro. Wygrałem, tak jak założyłem. Po skończonym wyścigu zaparkowałem koło moich znajomych, a każdy z nich przybił mi piątki i złożył gratulacje. Potem trwała impreza i alkohol, i inne używki wchodziły w grę. Ja dziś odpuściłem, bo rano nie chciałem mieć kaca, tym bardziej że czekało mnie wstawanie wcześnie rano.

- Dobra ja spadam- pożegnałem się z kolegami charakterystycznym gestem "piątka, bark" i zobaczyłem, że Kelsey szepcze coś Miley na ucho.

- Justin cię odwiezie - powiedziała głośno Miley, a Kelsey kopnęła ją.

- Gdzie Justin odwiezie ? - zapytałem z uśmiechem.

- No bo , Kelsey chce już do domu, ale ja jeszcze nie jadę, więc skoro ty jedziesz to mógłbyś ją odwieźć

- Nie ma problemu, wsiadaj. - otworzyłem drzwi od strony pasażera. Widziałem w jej oczach przerażenie, pewnie przez ten wyścig, jak zobaczyła ile jeżdżę km/h. Przygryzła wargę i widziałem, że się waha, ale mimo to wsiadła do samochodu. Usiadłem po stronie kierowcy i zobaczyłem jak nerwowo zapina pasy.

- Hej spokojnie, wyluzuj. - złapałem ją za rękę- nie będziemy szybko jechać.

- Ja jestem wyluzowana- powiedziała pewnie.

- Dobrze- uśmiechnąłem się i odpaliłem samochód. Na początku jechałem wolno, bo droga była można powiedzieć nie nadająca się do szybkiej jazdy. Potem przyśpieszyłem.

- Gdzie mieszkasz ?

- Co ? - spytała zdezorientowana

- Pytam gdzie mieszkasz, bo nie wiem gdzie mam jechać- wyjaśniłem, a ona skinęła głową.

- Skręć tutaj - pokazała palcem, a ja tak jak poprosiła skręciłem i zaparkowałem samochód.

- Dzięki- uśmiechnęła się - jak mam się odwdzięczyć ?

Wziąłem czarny długopis, wziąłem rękę Kelsey i zapisałem jej mój numer i podpisałem się moim charakterystycznym podpisem.

- Zadzwoń jak się namyślisz- puściłem jej oczko, a na jej policzki wkradły się rumieńce.

- Okej, cześć Justin - powiedziała i wysiadła z samochodu. Chwile jeszcze patrzyłem jak wspina się i wchodzi przez okno, co było dla mnie śmieszne. Po skończonym przedstawieniu pt. " Kelsey próbuje być ninja", odpaliłem samochód i wróciłem do domu. Od razu rozebrałem się i rzuciłem na łóżko po dość ciężkim dniu...
__________________________________________________________________________
* słowa piosenki Zbuku-do końca
** to takie mocne kopnięcie

Jest pierwszy rozdział, mam nadzieje, że się podoba. Komentujcie, mówcie swoje przeżycia, wszelkie komentarze mile widziane. Rozdziały będą dodawane co 4 dni :)

sobota, 15 marca 2014

PROLOG

Ścigaliście się kiedyś? Czuliście jak adrenalina skacze w waszych żyłach ? Czuliście wolność bez ograniczeń i tą satysfakcje gdy zostawiliście swoich przeciwników w tyle ? Chcę wam to przybliżyć. Podejdźcie bliżej, jeszcze bliżej. Spójrzcie na mój świat. Wszystko co mam to adrenalina, pieniądze i niesamowite samochody. Wszystko dzieje się chwilą, a ty nigdy nie wiesz co się wydarzy. Mam wielki szacunek na mieście, jestem jednym z najlepszych. Jeszcze nikt od 2 lat nie pokonał Justina Biebera. Mam wszystko czego potrzebuje. Spotykam wiele dziewczyn, które niemal ślinią się na mój widok, ale co jeśli spotkam tą jedną, jedyną, niesamowitą ? Co jeśli ona zmieni moje nastawienie do życia ? Będę innym człowiekiem i pokocham coś bardziej niż samochody i własnego siebie ? Jestem Justin, ale mówią na mnie Jay, chce wreszcie zobaczyć coś bardziej szalonego niż ściganie się samochodami.


Jestem zwykłą,grzeczną i poukładaną dziewczyną,a moje życie jest przepełnione nudą. Chodzę do liceum i mam bardzo surowych rodziców, którzy za wiele mi nie pozwalają. Moja najlepsza przyjaciółka to Miley. Jest moim zupełnym przeciwieństwem i za to ją uwielbiam. Pewnej nocy uciekam po raz pierwszy z domu. Zabiera mnie na impreze , na której zmienia się moje życie.To nie jest zwykła impreza.Spotykam chłopaka,niestety on nie jest dla mnie. Arogancki, bezczelny, wulgarny, niebezpieczny. Moi rodzice by oszaleli na jego widok. Jednak coś mnie do niego ciągnie i jeszcze nie wiem co, ale co jeśli się w nim zakocham ? Moi rodzice to zaakceptują ? Ja zaakceptuje jego niebezpieczne życie ? Mam na imie Kelsey i chce wziąć swoje życie,w swoje ręcę. Nie chcę być wiecznie pilnowana. On mnie zmieni ? Pokaże mi co to szaleństwo? Dowiesz się tylko czytając: CrazyOverAll