piątek, 21 marca 2014

One.

KELSEY 

Stukając nerwowo paznokciami w ławkę, spoglądałam na zegarek. Jeszcze dziesięć minut,boże. Wypuściłam głęboko powietrze z ust i przeczesałam włosy. Czy tylko ja nie lubię matematyki? Znów spojrzałam na zegarek, nie wiem czemu ,bo nawet nie minęły dwie minuty. Nauczyciel gadał jakieś durne bzdury, których nie chciało mi się słuchać, bo tak czy tak będę mieć dobre oceny z matmy. W końcu musze, ostatnia klasa i wypadałoby zakończyć ją z dobrymi ocenami, a w dodatku nie mogę pozwolić sobie, że przyniosę wstyd moim rodzicom. Miałam akurat lekcje z Loganem, który cholernie mi się podobał i nie mogłam oderwać od niego wzroku. Pewnie wyglądałam idiotycznie, wpatrując się w niego jak w obrazek. Jak tak patrzyłam, to oberwałam czymś miękkim w głowę. Po odbiciu ode mnie wylądowało na podłodze. To była karteczka, daje stówę, że od Miley. Podniosłam ją i przeczytałam:

 " Przestań się na niego gapić, wyglądasz jak idiotka :*"

Obejrzałam się i zobaczyłam Miley, która szeroko się uśmiechała. Przewróciłam oczami i wzięłam do ręki długopis, żeby jej odpisać. Napisałam :

" Zamknij się, on jest cholernie seksowny"

Po czym rzuciłam, a karteczka odbiła się jej od czoła i upadła na ławkę. Zaśmiałam się, trochę głośniej niż miałam zamiar.Nauczyciel spojrzał na mnie zza swoich wielkich okularów.

- Jakiś problem panno Evans ?- spytał stanowczo, a mój uśmiech z twarzy zniknął.

- Nie, skądże.- powiedziałam i oparłam się o krzesło.

- No cóż, coś jednak panią rozbawiło- poprawił okulary i usiadł za biurkiem.

Otworzyłam buzię, żeby coś powiedzieć, ale zadzwonił dzwonek. Spakowałam się i wyszłam z klasy. Miley już na mnie czekała i głupio się uśmiechała. To wszystko jej wina. Jak wychodziłam, to boski Logan puścił mi oczko. Myślałam, że się rozpłynę, on jest niesamowity. Dziś mieliśmy dość krótkie lekcje i po ostatniej,męczącej matematyce, mogliśmy iść do domu. Razem z Miley i resztą naszych znajomych czyli Lily,Demi, Kate,Davidem, Jasonem i Codym, poszliśmy do skateparku. Rozsiadłam się z dziewczynami wygodnie na rampach i oglądałyśmy jak chłopaki jeżdżą na deskach.

- Jason jest seksowny- powiedziała, a raczej stwierdziła Miley.

- Hej, a ja to nie mogę wzdychać na widok Logana- powiedziałam z oburzeniem.

- Ty nie masz umiaru, patrzysz się na niego jak jakiś debil, słonko.

- ha ha ha- ironicznie się zaśmiałam i przewróciłam oczami.

- Tak w ogóle- Miley obróciła się do mnie i klasnęła w dłonie- Dziś jest impreza i zgadnij co

- I idziesz na nią ? Kurde, to było trudne, poproszę nobla.

- Lepiej ! - krzyknęła mi do ucha, a ja odsunęłam się.

- Co jest lepszego ?

- Idziemy na nią razem- uśmiechnęła się, pokazując szereg białych zębów.

- C-co ? - jęknęłam na myśl o tym, że będę musiała oszukać rodziców.

- Spokojnie Kelsey, pomogę ci, no proszę. - zawahałam się.

- Wiesz przecież, że nie mogę..

- Ależ możesz, dziewczyno. Masz już 17 lat, daj spokój. - dalej nie byłam pewna, ale to moja Miley. Gdyby prosił mnie ktoś inny, na pewno bym się nie zgodziła, teraz trochę się waham, ale żyje tylko raz.

- Dobra, co będę z tego miała ?

- Bardzo,bardzo dobrą zabawę.

Po tych słowach zeszłyśmy z rampy do chłopaków i pożegnałyśmy się. Jason mieszkał blisko mnie, więc szliśmy razem. Odprowadził mnie do domu, taki słodki chłopaczek. Weszłam do mieszkania i z każdym po kolei się przywitałam. Zjadłam obiad, poleniuchowałam trochę jak to lubię i poszłam na górę do swojego pokoju. Odrobiłam lekcje i pisałam z Demi na facebooku. Czas do imprezy strasznie szybko mi minął, aż sama nie wiedziałam kiedy i musiałam szybko się zbierać. Postawiłam na normalny, prosty strój. No i oczywiście mocny makijaż, żeby ukryć wszystkie niedoskonałości. Rodzicom powiedziałam, że będę się uczyć, a oni chyba to łyknęli. Około 21 mama przyszła do mnie, do pokoju , więc wbiegłam szybko do łazienki i odkręciłam wodę udając, że się kąpie. Powiedziała " dobranoc" i wyszła z pokoju. Ja zamknęłam drzwi na klucz i czekałam na moją przyjaciółkę. Po chwili usłyszałam ciche pukanie do okna, więc podeszłam i otworzyłam je.

- Hohohoo kto to taki seksowny ? - Miley puściła mi oczko i uśmiechnęła się.

- Przestań - szepnęłam i przewróciłam oczami- złaź zanim ktoś wejdzie.

Miley zeszła na dół w jakieś 10 sekund, no ja miałam z tym większy problem. Najpierw jedna noga, potem druga, o kurde jak wysoko, a moze wyjde drzwiami ? a nie jednak nie, bo się wyda. No to skacze, ale tu tak wysoko... wreszcie moja przyjaciółka straciła cierpliwość i zaczęła grozić, że jeśli nie zejdę w ciągu kilku sekund, to po mnie przyjdzie. A tego nie chciałam. Szybko zeskoczyłam i pobiegłyśmy do samochodu Miley. Od razu wsiadłyśmy i pojechałyśmy na imprezę, to znaczy tak mi się wydawało dopóki tam nie dojechałyśmy...

JUSTIN

Wstałem dziś bardzo wcześnie rano i od razu poszedłem pobiegać i poćwiczyć. Sport jest dla mnie czymś niesamowicie ważnym i być może dlatego wyglądam jak wyglądam. Nie ukrywajmy, wszystkie laski są moje. Miałem dziś ważny wyścig i musiałem być przygotowany, i fizycznie, i psychicznie.Poszedłem na plażę, trochę popływałem i w lekkim biegu udałem się do mojego trenera. Po kilku minutach byłem na miejscu.

- Cześć John - powiedziałem do wysokiego mężczyzny, który walczył w klatce, pokazując wszystkie swoje
umiejętności.

- Cześć Jay-odpowiedział entuzjastycznie-idź się przebierz i zaraz zaczynamy.

Tak jak poprosił, poszedłem do szatni, ubrałem luźne spodenki i ściągnąłem koszulkę. Założyłem moje czerwone rękawice i spojrzałem na ścianę. Odkąd tu trenuję, czyli jakieś 4 lata, ten napis tu jest.

" Nie ważne gdzie, nawet gdy będziesz sam, trzymaj gardę wysoko i po prostu walcz " *

To takie jakby moje motto. Święte słowa, które dają mi dużo do myślenia. Dzięki niemu wierzę, że jestem najlepszy i dam radę osiągnąć to co chcę. Chociaż kiedyś zostanę sam, wszyscy mnie zostawią. Nie poddam się i będę walczył. Walczył o swoje szczęście, chociaż nie wiem jeszcze jakie. Wróciłem do Johna i wszedłem do klatki. Skacząc z prawej nogi na lewą i wykonując uderzenia w powietrzu, zacząłem się rozgrzewać.

- Mike ! - krzyknął John- do klatki.

Po tych słowach ciemny brunet wszedł do klatki. Przybiliśmy sobie żółwika przed walką. Oddaliliśmy się od siebie na kilka metrów, a po chwili zbliżyliśmy zadając sobie mocne ciosy. Dużo oberwałem w klatkę piersiową i brzuch, ale tam bolało najmniej. Natomiast Mike obrywał najczęściej w twarz, lub nogi. Mike chciał zadać mi prosty, mocny cios, jednak złapałem jego rękę i przerzuciłem go przez bark. Przygniotłem do podłogi kolanem i biłem po klatce piersiowej. Następnie trójkąt, ale zdołał się uwolnić. Potem wymiana ciosów i już tylko mocny, prawy high kick**i koniec walki. Wygrałem i byłem z tego poniekąd dumny. Resztę dnia spędziłem trenując i doskonaląc swoje umiejętności. Dopiero tak pod wieczór wróciłem do domu. Wziąłem prysznic, ułożyłem włosy, zjadłem coś, przebrałem się i wyszedłem z domu do garażu.
Otworzyłem mój samochód i sprawdziłem czy wszystko w nim okej. Tak też było, więc wsiadłem i ruszyłem w miejsce gdzie miał odbyć się jeden z ważnych wyścigów. Po 15 minutach byłem na miejscu. Głośną muzykę i warkot samochodów słychać było na 3 km. Zaparkowałem i wysiadłem z samochodu. Zamknąłem go i podszedłem do moich kumpli, którzy stali z jakimiś dziewczynami, których nigdy wcześniej nie widziałem.

- Siema Jay-krzyknął Ryan.

- Cześć- skinąłem głową.

- Gotowy ? - poklepał mnie po ramieniu, a ja znów skinąłem głową. - Mało rozmowny jesteś..

- Po prostu staram się skupić Ryan.Idę przywitać się z resztą

- Trzymamy kciuki - krzyknął jeszcze zanim odszedłem

Szedłem w stronę mojego samochodu, aż zobaczyłem, że opiera się o niego jakaś dziewczyna. Miała dość zgrabne nogi, długie falowane włosy. Była seksownie ubrana przez co przygryzłem lekko wargę. Bawiła się telefonem i ciągle przykładała go do ucha i znów bawiła i tak w kółko. Po chwili gapienia się podszedłem do mojego samochodu.

- Opierasz się o najbardziej cudowny samochód na świecie, ryzykujesz dużo- powiedziałem uprzejmie. Dziewczyna szybko podniosła wzrok i już chciała odejść ale zatrzymałem ją.- spokojnie nie  gryzę, jestem Justin.

- Kelsey. - rzuciła sucho i znów oparła się o samochód, robiąc coś na telefonie.

- Możesz powiedzieć mi co robisz z tym telefonem od 10 minut ?

- Szukam mojej przyjaciółki, Miley. Przyszłam tu z nią, a teraz ją gdzieś zgubiłam. Nie znam się na tym, bo jestem tu pierwszy raz i przeraża mnie to wszystko, i boje się, że się zgubię, i to wszystko jest jakieś chujowe. - powiedziała na jednym tchu

- Oddychasz czasem ? - zaśmiałem się

- I to miało być śmieszne ? Kurde, Justin ja nie wiem jak wrócę do domu jeśli jej nie znajdę.

- Jesteś bardzo śmiała i pewna siebie, zapewne nie wiesz kim jestem.

- Kurde oświeć mnie- powiedziała patrząc na telefon.

- Mniejsza o to, chodź poszukamy twojej przyjaciółki.

Dziewczyna nie protestowała i szła obok mnie ciągle mi się przyglądając. Wcześniej ściągnąłem czapkę i wrzuciłem ją do samochodu, więc pewnie patrzyła na idealnie ułożone włosy. Nie żebym się chwalił. Chodziliśmy w kółko i w kółko, aż w końcu mi się znudziło. Poszliśmy do moich przyjaciół i jak się okazało laska, która stała obok Ryana, to była Miley. Ha, jestem taki pomocny. Chwile postaliśmy, ale już powoli wzywali uczestników na start, więc pożegnałem się ze znajomymi i poszedłem. Wygrany dostawał dwa tysiące zł , więc stawka była bardzo dobra i przydatna. Podjechałem moim samochodem na wyznaczone miejsce. Gdy tylko usłyszałem dźwięk strzału , wcisnąłem gaz, a adrenalina w moich żyłach podskoczyła niesamowicie. Pędziłem 250km/h zostawiając przeciwników w tyle, dwa okrążenia. Jakiś kilometr od mety wcisnąłem przycisk, który uruchamiał nitro. Wygrałem, tak jak założyłem. Po skończonym wyścigu zaparkowałem koło moich znajomych, a każdy z nich przybił mi piątki i złożył gratulacje. Potem trwała impreza i alkohol, i inne używki wchodziły w grę. Ja dziś odpuściłem, bo rano nie chciałem mieć kaca, tym bardziej że czekało mnie wstawanie wcześnie rano.

- Dobra ja spadam- pożegnałem się z kolegami charakterystycznym gestem "piątka, bark" i zobaczyłem, że Kelsey szepcze coś Miley na ucho.

- Justin cię odwiezie - powiedziała głośno Miley, a Kelsey kopnęła ją.

- Gdzie Justin odwiezie ? - zapytałem z uśmiechem.

- No bo , Kelsey chce już do domu, ale ja jeszcze nie jadę, więc skoro ty jedziesz to mógłbyś ją odwieźć

- Nie ma problemu, wsiadaj. - otworzyłem drzwi od strony pasażera. Widziałem w jej oczach przerażenie, pewnie przez ten wyścig, jak zobaczyła ile jeżdżę km/h. Przygryzła wargę i widziałem, że się waha, ale mimo to wsiadła do samochodu. Usiadłem po stronie kierowcy i zobaczyłem jak nerwowo zapina pasy.

- Hej spokojnie, wyluzuj. - złapałem ją za rękę- nie będziemy szybko jechać.

- Ja jestem wyluzowana- powiedziała pewnie.

- Dobrze- uśmiechnąłem się i odpaliłem samochód. Na początku jechałem wolno, bo droga była można powiedzieć nie nadająca się do szybkiej jazdy. Potem przyśpieszyłem.

- Gdzie mieszkasz ?

- Co ? - spytała zdezorientowana

- Pytam gdzie mieszkasz, bo nie wiem gdzie mam jechać- wyjaśniłem, a ona skinęła głową.

- Skręć tutaj - pokazała palcem, a ja tak jak poprosiła skręciłem i zaparkowałem samochód.

- Dzięki- uśmiechnęła się - jak mam się odwdzięczyć ?

Wziąłem czarny długopis, wziąłem rękę Kelsey i zapisałem jej mój numer i podpisałem się moim charakterystycznym podpisem.

- Zadzwoń jak się namyślisz- puściłem jej oczko, a na jej policzki wkradły się rumieńce.

- Okej, cześć Justin - powiedziała i wysiadła z samochodu. Chwile jeszcze patrzyłem jak wspina się i wchodzi przez okno, co było dla mnie śmieszne. Po skończonym przedstawieniu pt. " Kelsey próbuje być ninja", odpaliłem samochód i wróciłem do domu. Od razu rozebrałem się i rzuciłem na łóżko po dość ciężkim dniu...
__________________________________________________________________________
* słowa piosenki Zbuku-do końca
** to takie mocne kopnięcie

Jest pierwszy rozdział, mam nadzieje, że się podoba. Komentujcie, mówcie swoje przeżycia, wszelkie komentarze mile widziane. Rozdziały będą dodawane co 4 dni :)

3 komentarze:

  1. OMG *0* świetny! Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne opowiadanie <3 Już mi się podoba <3 Czekam na następny rozdział i zapraszam na swojego bloga http://deeplonlygirl.blogspot.com/ + twój blog jest na liście moich ulubionych <3

    OdpowiedzUsuń