Obudziłem się po bodajże
kilku godzinach. Ledwo podniosłem się, a gdy już to zrobiłem to rozjerzałem się
dookoła. Chłopaki leżeli, a po dziewczynach nie było śladu. Podrapałem sie po
głowie, która niesamowicie mnie bolała. Z resztą wszystko mnie bolało. Wstałem
i podszedłem do Zayna, poklepałem go po buzi, a on otworzył oczy. Z resztą
zrobiłem to samo i rozwiązałem ich. To było naprawdę coś dziwnego, dziwne
uczucie. Nie wiedzieliśmy co mamy ze sobą zrobić w tym momencie. Co się
właściwie stało ?
Po około 3 godzinach zadzwonił mój telefon, to był James. Przejechałem palcem
po ekranie i odebrałem.
- Co ? – spytałem
- Justin mój chłopcze, ochłonąłeś już ?
- Spieprzaj- chciałem się rozłączyć, ale zdążył się wtrącić.
- Grzeczniej- warknął- myślę że dojdziemy do porozumienia, a ja wybaczę ci
twoją nagłą utratę samokontroli. Przyjedź do mnie i pogadamy na spokojnie.
- Co z dziewczynami ? – oblizałem usta w niepewności.
- Spokojnie, są całe.
- Masz kurwa szczęście.
- To ty masz kurwa szczęście, bo mogło się skończyć inaczej-syknął przez zęby-
nie zadzieraj ze mną Bieber, bo to ja rządzę tym miastem.- dodał po czym się
rozłączył.
Rzuciłem wiązankę przekleństw po czym wsiadłem do mojego samochodu. Położyłem
ręce na kierownicy i utkwiłem wzrok w jednym punkcie. Zastanawiałem się jak to
wszystko będzie dalej wyglądać, przecież one nie mogą zostać sprzedane. Żywy
handel ? To już kurwa przesada. Zacisnąłem mocniej dłonie na kierownicy . Czy
one mi w ogóle kiedykolwiek wybaczą? Mam taką nadzieję, bo nie chciałem zrobić
im krzywdy. Przekręciłem kluczyk w stacyjce i wyjechałem samochodem na ulice.
Po 30 minutach jazdy wysiadłem z auta i udałem się do magazynu James’a.
Wszedłem do środka zatrzaskując za sobą drzwi , tak mocno aby wszyscy wiedzieli
o moim przyjściu. Gdy to zrobiłem wszystkie oczy zwrócone były na mnie i o to
właśnie mi chodziło. Zacząłem się rozglądać w poszukiwaniu dziewczyn.
Dostrzegłem Kelsey. Wyglądała koszmarnie i fizycznie, i psychicznie. Miała na
sobie tylko bieliznę, jej włosy potargane przez wiatr opadały na ramiona.
Rozmazany makijaż i słone łzy spływające po policzkach. Nie mogłem uwierzyć, że
to ja doprowadziłem ją do takiego stanu. Zauważyłem kilka ran na jej nogach i
ręce , z których sączyła się krew. Była przywiązana do fotela, tak że nie mogła
się ruszyć. Spojrzała na mnie takim spojrzeniem, które zabijało mnie od środka.
Przełknąłem głośno ślinę i podszedłem do James’a.
- Co zamierzasz ? – powiedziałem ostro i głośno uderzyłem dłońmi o jego biurko
, opierając się o nie.
- Jak to co ? – uśmiechnął się szyderczo- zamierzam zarobić.
- To jest kurwa przesada.
- Co jest przesadą panie Bieber ?
- To do cholery! – pokazałem dłonią na dziewczyne – żywy handel ludźmi.
Rozumiem narkotyki, nielegalne wyścigi, ale to ?! Przesadzasz i nadużywasz
mojej cierpliwości-powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
- A ty szczeniaku – wstał i uderzył dłońmi o biurko- wtrącasz się w nie swoje
sprawy.
- Wypuść je.
- Po moim trupie – uśmiechnął się jeszcze do mnie ,po czym znów rozsiadł się
wygodnie na swoim krześle.
- Da się załatwić- mruknąłem już sam do siebie.
Podszedłem do Kelsey i kucnąłem przy niej. Spojrzała na mnie, a po jej policzku
spłynęła pojedyńcza łza, którą otarłem kciukiem.
- Nie zostawię was, wszystko będzie dobrze – szepnąłem i przytuliłem ją-
wytrzymaj jeszcze chwile, przepraszam.
Nie odezwała się, jedynie skinęła delikatnie głową.
*************
- Musi być kurwa jakieś wyjście- powiedział Mike siadając naprzeciwko mnie.
- No dokładnie – powtórzył Logan.
- Wiem chłopaki, ale to nie jest takie proste jak się wydaje. Trzeba znaleźć
dobre rozwiązanie, bo inaczej wpakujemy się w jeszcze większe gówno niż
dotychczas.
- Justin ma racje, nie możemy ryzykować, trzeba to mądrze rozegrać.
- Tylko kurwa jak, przecież on za każdym razem będzie o dwa kroki przed nami.
- Może nie dwa, a jeden, bo na najmądrzejszego nie wygląda.
- Tak ci się wydaje, jest bardziej przebiegły niż cokolwiek innego na tym
pieprzonym świecie.
Naszą rozmowe przerwał dzwonek mojego telefonu, który leżał na stole. Wszyscy
spojrzeliśmy w jego stronę, a ja podniosłem się i spojrzałem na ekran.
- To James- powiedziałem patrząc na chłopaków.
- Odbierz- powiedzieli w jednym czasie.
Przełączyłem na głośno mówiący i położyłem telefon z powrotem na stole.
-Halo ? – powiedziałem.
- Bieber, dzieciaku.- przewróciłem oczami- wieczorem przyjedź do mnie, mam dla
ciebie robotę.
- Taa, to wszystko ?
- Chyba to by było na tyle. Około 20 chcę cię widzieć.
- Ta – rzuciłem jeszcze sucho i rozłączyłem się.
Wymieniliśmy się spojrzeniami, a między nami zapadła niezręczna cisza.
- Co on może chcieć od ciebie ? – spytał Ryan.
- Nie mam pojęcia, pewnie znowu jakaś brudna robota, której nie chce mu się
samemu wykonywać lub zabrakło mu już ludzi.
- A może to coś związanego z dziewczynami ?
- Wątpię.
********
- No dalej ,wyłaź skurwielu –mówiłem praktycznie sam do siebie.
- Jesteś pewien, że to się uda ? Nie chcę żebyś kogoś zabijał. –powiedziała
Kelsey, która cała się trzęsła.
- Nie ma innego wyjścia – odpowiedziała jej Miley i skrzyżowała ręce na piersi.
- Tak, nie mam innego wyjścia- dodałem.
- Chyba idzie.
- Nareszcie- wyrzuciłem ręce w powietrze z frustracji.
Schowałem broń w tylną kieszeń moich spodni i zakryłem ją bluzą. Wysiadłem z
samochodu idąc w kierunku nieznajomego mi mężczyzny. Był sam, tak samo jak
miejsce, w którym byliśmy było puste. Domek w środku lasu wyglądał jak z
horroru. Słońce powoli zachodziło, więc ogarniał nas półmrok, jednak dokładnie
mogłem się mu przyjrzeć. Nie wyglądał na miłego, a jego wyraz twarzy mówił
zabije-każdego-kto-mi-się-nie-spodoba. W dodatku dochodzą do tego tatuaże,
które pokrywały całe jego ręce i szyję. Co najbardziej przykuło moją uwagę, to
były ślady poparzenia na połowie twarzy. Dopiero teraz zrozumiałem po co mu są
dziewczyny. Był łysy i o głowę ode mnie niższy, co wyglądało śmiesznie. Nie bałem
się go, może i wyglądał groźnie, ale fakt, że byliśmy tu sami sprawiał, że to
ja byłem górą.
- Gdzie one są? – rzucił oschle spoglądając za mnie.
- Tak, cześć. – uśmiechnąłem się- są w samochodzie- dodałem jakby to było
logiczne, ale sądząc po jego małej głowie, to rodzice nie obdarzyli go dużym
mózgiem(o ile w ogóle go ma).
- Pokaż mi je.
Podszedłem do samochodu i otworzyłem drzwi. Dziewczyny spojrzały na mnie
jednocześnie, a ja tak jak zaplanowaliśmy- złapałem Kelsey ostro za rękę i
wyciągnąłem ją z samochodu. Pchnąłem lekko w kierunku mężczyzny i to samo
zrobiłem z Miley. Chłopak podszedł i obejrzał je dokładnie. Klepnął Kelsey w
tyłek i w tym momencie chciałem go zabić, ale wiedziałem, że to jeszcze nie ten
moment. Dziewczyna zacisnęła powieki i przygryzła wargę, jak sądzę chciała mu
oddać w mordę, ale się powstrzymała.
- Gdzie są pieniądze? – spytałem.
- Hm ? – mruknął wciąż patrząc Kelsey w cycki.
- Powiedziałem, gdzie są pieniądze? – rzuciłem już trochę ostrzej.
- Aaa no tak, tak- machnął ręką i poszedł do domku, po chwili wyszedł z niego z
teczką.
Otworzył mi ją przed oczami, a mi ukazały się okrągłe dwa miliony dolarów. Oczy
mi się zaświeciły, a on zamknął teczkę i mi ją wręczył.
- Będę częściej robić z wami interesy- powiedział z uśmiechem i odszedł do
dziewczyn.
Wsadziłem szybko teczkę do samochodu i mrugnąłem światłami dając dziewczynom
sygnał. W tej oto chwili Miley kopnęła go z tyłu w zgięcie nogi, a on upadł.
Kelsey poprawiła dając mu w twarz i zaczęły uciekać. Ja przyłożyłem mu pistolet
do głowy.
- Nie, proszę nie zabijaj mnie!
- Dlaczego ? Nie mam pewności czy nie pójdziesz do mojego szefa.
- Błagam, nie zabijaj mnie.
Nie posłuchałem. Nie oszczędzę życia komuś, kto próbował zniszczyć życie dwóm
zwykłym dziewczynom. Pociągnąłem za spust i w tej samej chwili rozległ się
strzał. Po kilku sekundach zaczęła sączyć się krew.
Zadzwoniłem do chłopaków i podałem im dokładne miejsce, aby przyjechali i
zabrali stąd ciało. Dobrze mieć takich kumpli. Wróciłem do samochodu i usiadłem
na miejscu kierowcy. Odwróciłem się na tylne siedzenie i spojrzałem na
dziewczyny.
- Nareszcie mam to już za sobą.
- Teraz będzie tylko lepiej- uśmiechnąłem się i odpaliłem samochód wyjeżdżając
na ulicę.
_____________________________________________________________________________
Przepraszam, że tak ciągle przerwy między rozdziałami, ale każdy kto pisze bloga na pewno rozumie. Często brakuje czasu + pisałem testy także naprawdę ciężko, ale myślę że zostaniecie !

Jest super :)
OdpowiedzUsuń